Młodość | Linn Skaber, Lisa Aisato
Dorośli mówią, że człowiek nie potrzebuje wielu przyjaciół, wystarczy jeden. Czy ktoś ma numer do tego Jednego?
Dorośli mówią, że człowiek nie potrzebuje wielu przyjaciół, wystarczy jeden. Czy ktoś ma numer do tego Jednego?
Do kiosków trafiła ekskluzywna kolekcja książek. Fani fantastyki i horrorów bez wątpienia będą ukontentowani! Nowa kolekcja to bowiem nie tylko powieści, które na zawsze przeszły do historii literatury, ale również przepiękne wydania, w których na pierwszy rzut oka widać dbałość o każdy, nawet najmniejszy, szczegół!
Pozwól mistrzom horroru i fantastyki poprowadzić się przez najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy. Udaj się na największe literackie przygody, odwiedź miejsca, w których czai się zło. Odkryj nieznane obszary kosmosu, poznaj tajemniczych mieszkańców Księżyca i wybierz się w podróż na sam skraj przyszłości.
Poznaj dzieła, które na zawsze przeszły do historii literatury i które do dziś stanowią inspirację dla twórców horrorów, fantastyki i sci-fi!
W Kolekcji znajdują się dzieła między innymi:
Co wyróżnia tę Kolekcję?
Kolekcja dostępna jest stacjonarnie w kioskach, ale zdecydowanie bardziej opłaca się zdecydować na prenumeratę. Dlaczego? Nie dość, że od trzeciego tomu książki w prenumeracie są tańsze, a powieści będą przychodziły bezpośrednio do domu (nie będzie więc trzeba polować na nie w kioskach) to w dodatku prenumeratorzy otrzymają wyjątkowe prezenty — grafiki nawiązujące do okładek, kubek, notes, podpórki do książki, a to wszystko utrzymane w klimacie grozy.
Gdy myślami powracam do lat dzieciństwa, przed oczami pojawiają mi się między innymi Muminki (pod postacią serialu animowanego, bo z książkami niestety wtedy nie miałam do czynienia, ale nadrabiam to teraz ze swoimi córeczkami!). Opowieści o uroczej rodzinie Muminków i ich przyjaciołach stworzone przez Tove Jansson to ponadczasowe historie, które wielu ludzi wspomina z sentymentem. W końcu dostarczyły nam mnóstwa przeżyć i bezbrzeżnej radości!
Muminki to dla mnie kwintesencja wolności, beztroski i prawdziwej dziecięcej magii. Gdy byłam dzieckiem opowieści o tych stworzeniach traktowałam po prostu jak świetną rozrywką. Teraz, gdy nadrabiam z moimi córeczkami wszystkie części książek, dostrzegam, jaka niesamowita mądrość płynie z tych historii, np. to jak ogromną siłą jest przyjaźń, miłość i rodzina. Przygody tych niepowtarzalnych bohaterów uczą empatii. Pokazują, że nawet w obliczu niewyobrażalnych trudności można odnaleźć w sobie odwagę, która pomoże przezwyciężyć trudne momenty, udowadniając przy tym, że jesteśmy szczęściarzami, gdy w najbliższym gronie mamy ludzi, którzy się o nas troszczą.
„Jutro będzie nowy, długi dzień.
Twój własny, od początku do końca.
To przecież bardzo przyjemna myśl”
(Tatuś Muminka i morze).
Muminki to dla mnie kwintesencja wolności, beztroski i prawdziwej dziecięcej magii. Gdy byłam dzieckiem, opowieści o tych stworzeniach traktowałam po prostu jak świetną rozrywką. Teraz, gdy nadrabiam z moimi córeczkami wszystkie części książek, dostrzegam, jaka niesamowita mądrość płynie z tych historii, np. to jak ogromną siłą jest przyjaźń, miłość i rodzina. Przygody tych niepowtarzalnych bohaterów uczą empatii. Pokazują, że nawet w obliczu niewyobrażalnych trudności można odnaleźć w sobie odwagę, która pomoże przezwyciężyć trudne momenty, udowadniając przy tym, że jesteśmy szczęściarzami, gdy w najbliższym gronie mamy ludzi, którzy się o nas troszczą.
„Przecież żyje się i tak, niezależnie od wszystkiego. Według mnie chodzi o to, żeby mnóstwo ważnych, bardzo istotnych rzeczy, które każdego z nas stale otaczają, umieć przemyśleć, przeżyć, zdobyć” (Pamiętniki Tatusia Muminka).
Jeśli również chcecie przeżyć jedyną w swoim rodzaju sentymentalną podróż do czasów dzieciństwa, zamówcie prenumeratę i wprowadzicie do zamówienia kod MUMINKIPROMO2023.
I pamiętajcie, ta kolekcja to nie tylko imponujący domek, ale również liczne ciekawostki i historie dołączone do każdego numeru prenumeraty.
Prenumeratorzy otrzymują także prezenty, np. sprzęt kuchenny czy żywność, aby kuchnia naszych zabawek była dobrze wyposażona. Prenumerata PREMIUM wzbogaci Wasze domki o dodatkowe figurki, między innymi Buki, Paszczaka, Mimbli czy Too-tiki, a dzięki płatności kartą lub opcją PayPal otrzymacie sześć muminkowych magnesów oraz notes. W prenumeracie wszystkie numery są tańsze niż w kiosku, a pierwszy z nich kosztuje w promocyjnej cenie tylko 4,99 zł.
Odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania znajdziecie na stronie internetowej De Agostini.
Jeśli martwicie się, czy dacie sobie radę ze składaniem, uwierzcie mi, nie ma się czego bać! Instrukcje doskonale pokazują krok po kroku, co należy zrobić. Wszystkie czynności są pokazane na zdjęciach, więc nie ma mowy o żadnej pomyłce. Wysokość złożonego domku wynosi aż 68 centymetrów.
Bez dwóch zdań będzie to najpiękniejsza ozdoba w pokoju moich dziewczynek!
Nie traćcie czasu i czym prędzej przenieście się w magiczny świat Muminków!
Zamówcie prenumeratę już dziś!
Pamiętajcie o dodaniu do zamówienia kodu MUMINKIPROMO2023.
Post powstał we współpracy z firmą De Agostini.
Nigdy nie wiadomo, co jest na końcu ścieżki. Dlatego warto iść. Bo zawsze jest nadzieja, że za zakrętem czeka na ciebie coś nieoczekiwanie pięknego, choć wcale się tego nie spodziewałeś. Dlatego nie warto poprzestawać na tym, co widzisz, bo nigdy nie wiesz, jakie piękno ma ci do zaoferowania świat. A możesz je poznać, jedynie idąc naprzód.
.png)
Przyjaźń All Inclusive to iście wakacyjna opowieść. Wakacyjna, choć poruszająca ważne tematy. Zresztą ten fakt nie powinien dziwić, w końcu autorką jest Karolina Wilczyńska. Po powieści tej pisarki sięgam w ciemno, bo są gwarancją wielu emocji, życiowych rozterek i wciągającej fabuły.
Nie inaczej było tym razem! Przyjaźń All Inslusive wzbudziła we mnie wiele emocji, głównie ze względu na świetnie wykreowanych bohaterów — jedni zaskarbili moją sympatię już od pierwszych stron, inni równie prędko mnie do siebie zniechęcili. Najbardziej zaskakującą bohaterką w moim odczuciu była Barbara, dzięki której przyjaciółki mogły razem pojechać w podróż życia. I to dosłownie w podróż życia! Z zainteresowaniem śledziłam zmiany, jakie w głównych bohaterkach zachodziły. Każda z nich wróciła z wakacji odmieniona i jestem szalenie ciekawa ich dalszych przygód. Nie ukrywam, że z niecierpliwością czekam na kontynuację, która mam nadzieję, wkrótce się ukaże.
W ciszy lepiej się widzi i bardziej się odczuwa (...). Może dlatego niektórzy tak lubią gwar i towarzystwo? Może to rodzaj ucieczki przed własnymi emocjami, z którymi nie chcą lub nie potrafią się zmierzyć? Rodzaj zagłuszania wewnętrznego głosu?
Przyjaźń All Inclusive jest wręcz przesiąknięta wakacyjną atmosferą. Z przyjemnością chłonęłam maltański klimat tej powieści. Karolina Wilczyńska doskonale oddała piękno Malty, a wszystkie opisy krajobrazów czy turystycznych atrakcji były tak sugestywne, że malowały mi się przed oczami podczas lektury. Wraz z bohaterkami delektowałam się promieniami słońca i miękkim piaskiem pod stopami, jednak przeżywałam również z nimi rozterki i problemy, z jakimi przyszło im się mierzyć. Najnowsza powieść Karoliny Wilczyńskiej jest niesamowicie przyjemna w odbiorze, ale skłania również do przemyśleń.
Uwielbiam tę książkę za jej wakacyjną atmosferę; za maltański klimat, który sprawił, że czułam się jakbym była w samym centrum wydarzeń; za historię, która pod wakacyjnym płaszczykiem, kryje w sobie ważne przesłania i za ukazanie, jak wielką moc ma przyjaźń.
Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Skarpa Warszawska.
Jeszcze nie odmieniła swojego życia, ale zaczęła już nad tym pracować. Zgodnie z wolą wszechświata przepoczwarzała się. Pewnego dnia, już niedługo, zamieni się w pięknego motyla i od tej pory będzie robić tylko to, co fajne, bez względu na fakt, czy te rzeczy zostały przez nią wcześniej zaplanowane, czy też nie. Wystarczyło tylko trzymać się listy.
.png)
Chloe Brown cierpi na przewlekłą chorobę. Gdy w wyniku nieszczęśliwego wypadku niemal straciła życie (można by polemizować, czy rzeczywiście tak się sprawy miały), postanowiła sporządzić listę, która ma jej pomóc żyć pełną piersią. Mogłoby się wydawać, że odhaczanie kolejnych punktów z listy nie będzie sprawiało większego problemu, jak się jednak później okazuje, Chloe potrzebuje wsparcia w realizacji swoich planów, a na jej drodze staje wręcz stworzona do tego osoba.
Uwielbiam motyw listy marzeń/ pragnień w książkach, więc gdy okazało się, że fabuła tej książki kręci się wokół takiej listy, byłam przeszczęśliwa!

Już po przeczytaniu pierwszej strony wiedziałam, że będę się świetnie bawić. Nie myliłam się! Zacznij żyć, Chloe Brown to cudowna komedia romantyczna, która nie dość, że bawi (ileż ona wywołała uśmiechów na mojej twarzy!), to jeszcze dotyka ważnych tematów, co jest dla mnie bardzo ważne w literaturze obyczajowej. Uwielbiam, gdy za daną historią stoi jakaś wartość. A tutaj bezsprzecznie się ją dostrzega. Talia Hibbert nie podążyła za tak popularnym schematem, jakim są wyidealizowani (zwłaszcza fizycznie) bohaterowie, zamiast tego stworzyła postaci, w których największa wartość płynie z wnętrza, prosto z serca. Potrzeba jednak czasu, by ich dobrze poznać, oboje są bowiem zadziorni, charakterni i nie pokazują od razu swojego prawdziwego oblicza. Śledzenie rozwijającej się znajomości Chloe i Reda było niezłą zabawą, zwłaszcza że początkowo pałali do siebie niechęcią, co i tak nie pokonało chemii, jaka między nimi się wytworzyła!
Napięcie, które narastało między nimi przez cały wieczór, coraz trudniej było ignorować. Delikatne nowo narodzone zaufanie tylko umacniało chemię i jeszcze bardziej rozpalało pożądanie.
Przełamywanie swoich słabości, życie z przewlekłą chorobą, radzenie sobie z traumami, próba życia na własnych zasadach i korzystanie z niego pełną piersią – to wszystko podane w przyjemnej formie, okraszone nutką erotyzmu i humoru znajdziecie w Zacznij żyć, Chloe Brown. Niezwykle ciepła, zabawna i inspirująca do działania książka!
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona.
To niesamowite, jak ktoś może cię poruszyć, nawet jeśli znasz go przez krótką chwilę. I jak może cię zmienić, zostawić po sobie niezatarty ślad.
Kolejne książkowe premiery przed nami. Jak co miesiąc przygotowałam zestawienie kilkunastu zapowiedzi, które najbardziej mnie zainteresowały.
Właśnie jestem w trakcie lektury To nie może się udać (niesamowicie cieszę się, że mam możliwość czytania najnowszych powieści swoich ulubionych autorów jeszcze przed oficjalną premierą ♥) i jestem totalnie urzeczona tą historią!
Bardzo ciekawi mnie też najnowsza powieść Danuty Awolusi pt. Maria musi wszystko zmienić. Poprzednia historia, która wyszła spod pióra tej pisarki bardzo mi się podobała. Liczę, że i tym razem ważne (i często pomijane) tematy podane w lekkiej formie mnie zachwycą.
Moc manifestowania również wypatruję z wypiekami na twarzy, bo od jakiegoś czasu staram się zmienić swoje podejście i polubić z afirmacjami oraz manifestowaniem rzeczywistości. Mam nadzieję, że ta książka zmotywuje mnie do kroczenia dalej tą drogą, a może również mnie zmotywuje i poszerzy moją wiedzę? Na to liczę!
Ostatnią powieścią, o której chciałam napisać, zanim zatopicie się w marcowych premierach jest thriller Dobra żona, który zaczęłam już czytać w ramach współpracy z Wydawnictwem Znak. Co prawda za mną dopiero sto stron, ale mogę Wam już zdradzić, że enigmatyczny opis znajdujący się na okładce w pełni oddaje klimat tej powieści. Ależ ona jest tajemnicza i intrygująca!
Nie przedłużając dłużej, zachęcam do zapoznania się z wszystkimi piętnastoma premierami ☺
Każdy tytuł książki jak i okładka są podlinkowane (afiliacja), zatem jeśli klikniecie w książkę, która Was zainteresowała, zostacie przeniesieni bezpośrednio do księgarni internetowej Empik.
To nie może się udać Abby JimenezTo opowieść o nas. O Tobie i o mnie. O kobietach, które zmieniają świat.
Maria od wielu lat pracuje jako inspicjentka w teatrze, który jest dla niej prawdziwym domem. Gdy trwają próby do nowego spektaklu, kobieta wchodzi w bliższą reakcję z charyzmatycznym, a przy tym despotycznym Lucianem. To z nim przeżywa swój debiut seksualny. Maria zachodzi w nieplanowaną ciążę i wpada w panikę. Bo czy czterdzieści sześć lat to dobry czas na dziecko?
Gosia, energiczna i żywiołowa edukatorka seksualna, jest coraz bardziej rozpoznawalna w mediach społecznościowych. Po zajęciach w warszawskim liceum dostaje pozew, w którym matka jednej z uczennic oskarża ją o naruszenie dóbr osobistych. Sprawa staje się bardzo medialna, a na Gosię wylewa się fala hejtu.
Losy tych dwóch kobiet nieoczekiwanie dla nich samych się splatają. Czy będą dla siebie wsparciem? Czego nauczą się od siebie nawzajem?
Przekonaj się, jaka siła drzemie w kobietach, które muszą… wszystko zmienić.
Pewnego dnia Aaron, idealny mąż i uwielbiany nauczyciel, znika bez śladu. Jak się wkrótce okazuje, nie jest to pierwszy taki przypadek – na przestrzeni ostatnich lat w okolicy doszło do serii nigdy niewyjaśnionych zaginięć studentek.
Mieszkańcy miasteczka zamartwiają się tym, co mogło się stać z ukochanym przez wszystkich Aaronem.
Jedynie Lila, jego żona, jest dziwnie spokojna.
Z okazji niedawnej premiery Uśpionych namiętności zadałam Ani kilka pytań. Mam nadzieję, że rozmowa Wam się spodoba. Miłej lektury. ☺
Uśpione namiętności miałam przyjemność przeczytać już jakiś czas temu. Jeśli nie znacie tej powieści, koniecznie nadróbcie zaległości! Każdy z nas ma mniejsze lub większe pragnienia, marzenia, namiętności. Uśpione namiętności... które drzemią w nas, czekając na chwilę, aż odważymy się je spełnić. Izabelle, główna bohaterka tej powieści, miała takich namiętności wiele, jednak przez większość jej życia pozostały one niespełnione. Kobieta bowiem poświęciła się w pełni mężowi i dzieciom. Zawsze pozostawała w cieniu. Porzuciła realizację swoich marzeń, a na pierwszym miejscu postawiła rodzinę... Przełomowym momentem w jej życiu był dzień, w którym w końcu odnalazła w sobie siłę, by wyrazić swoje zdanie, by obudzić uśpione namiętności i zawalczyć o siebie.
Dotarło do niej, że życie nie zawsze jest takie, jakiego by się chciało. Że niektóre osoby łamią innym serca. Że nie wszystkie egzaminy się zdaje. Że nie ma w życiu tylko łatwych decyzji i że czasami, gdy kogoś uszczęśliwiamy, to innego ranimy. Już zrozumiała, dlaczego ludzie porównują swoją egzystencję do długiej wędrówki. Początek podróży zawsze był piękny — człowiek nie odczuwał jeszcze zmęczenia, wszystko było dla niego nowe i wszystkim dokoła się zachwycał. Ale potem pewne widoki mu powszechniały, na stopach pojawiały się pęcherze oraz otarcia. Czasami aż musiał przystanąć, odpocząć albo nawet i sobie popłakać, bo nie dawał rady. Po przerwie przychodziła nowa energia, lecz później pojawiały się kolejne problemy — i tak aż do końca trasy: chwile radości i szczęścia mieszały się z tymi trudnymi. Raz trzeba było podejść pod górę, a innym razem można było swobodnie z niej schodzić.
(...) w życiu tylko łatwych decyzji i że czasami, gdy kogoś uszczęśliwiamy, to innego ranimy.
Wracając jednak do tematu. Ludwik też nie jest do końca normalny z tym swoim zapaleńczym zamiłowaniem do biegania po polach w kraciastych gaciach i poszukiwaniu skarbów. Kupił sonie kiedyś, choroba, za moim pozwoleniem, ten wykrywacz metalu i nie sposób go nieraz do domu zapędzić. Ma to jednak swoje dobre strony, przyznaję. Dzięki tej jego pasji do perfekcji opanowałam płacz na zawołanie, który w zestawieniu z głośnym lamentem, że woli ten złom niż rodzinę, i wynoszeniem mu pościeli do salonu, potrafi zdziałać cuda
Autorka: Agata Przybyłek
Cykl: Takie rzeczy tylko z mężem (tom 1)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 09/11/2022 (wznowienie)
Moja ocena: 7/10
~~~
Powiem Wam, że bawiłam się przy tej książce wyśmienicie! Akcja "Takie rzeczy tylko z mężem" rozgrywa się w jednej z polskich wsi. Wsi, która jest do szpiku kości zaściankowa i tak stereotypowa, że bardziej się już nie da. Jej mieszkańcy są uprzedzeni, z zawiścią i niesmakiem patrzą na to, co inne, co nie wpisuje się w ich wyobrażenie idealnego świata. W tym wszystkim mamy pewną rodzinę, która zostaje wystawiona na próbę i to na wielu płaszczyznach — małżeństwo Zuzy i Ludwika z każdym dniem kruszy się pod naporem przyzwyczajeń i rutyny. Sytuacji nie ratuje uciążliwa mama, która na każdym kroku rozmyśla o swoim rychłym odejściu z tego świata. Na dodatek do rodziny dość niespodziewanie dołącza Kasia, siostrzenica Ludwika, która zamierza spędzić z nimi wakacje. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby dziewczyna nie była nieproszonym gościem i dość ekscentryczną miłośniczką gotyku, co widać gołym okiem i co rzecz jasna nie uszło uwadze zaściankowym i wścibskim mieszkańcom wsi. Ach, zapomniałabym! Na dokładkę mamy kolegę Zuzy, wuefistę, który równie niespodziewanie co Kasia, pojawia się w ich rodzinnym domu.
Choć historia przedstawiona na kartkach tej powieści przywodzi na myśl lekką i niezobowiązującą lekturę, pod płaszczykiem humoru i ironii Agata Przybyłek poruszyła w niej ważne tematy. Chociażby nietolerancję i zaściankowość, która mimo XXI wieku, dalej jest w naszym społeczeństwie bardzo widoczna. Na pochwałę zasługuje również zakończenie, które wzbudza emocje i to niemałe! Oczywiście początkowo byłam wściekła na Agatę za zakończenie, po którym natychmiast chce się dowiedzieć, co będzie dalej, lecz mimo chwilowej złości przyznać muszę, że ja takie zaskakujące i emocjonujące zakończenia wręcz uwielbiam!
Jeśli szukacie lekkiej i zabawnej powieści, dzięki której zagwarantujecie sobie przyjemną kilkugodzinną odskocznię od szarej rzeczywistości, to koniecznie sięgnijcie po Takie rzeczy tylko z mężem!
Recenzja powstała we współpracy reklamowej z Wydawnictwem Czwarta Strona.
(...) człowiek jest w stanie dostrzec drzazgę w oku innego, a w swoim nie widzi nawet belki.
Leżę w chłodnej pościeli i liczę barany. A raczej pajęczyny uwieszone u sufitu i połyskujące w świetle zaglądającego do pokoju księżyca. I po raz kolejny zadaję sobie w duchu pytanie, jak mogłam wpakować się w taką kabałę.
Autorka: Joanna Szarańska
Cykl: Kalina w malinach (tom I)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 27/07/2022 - wznowienie
Moja ocena: 7/10
Dzień, który miał być jednym z najważniejszych w życiu Kaliny, okazał się totalną klapą. Niedoszły mąż okazał się bawidamkiem, o czym Kalina dowiedziała się przed ołtarzem. Chcąc wyleczyć złamane serce, kobieta postanawia w pełni wykorzystać jeden ze ślubnych prezentów, który mimo przerwanej ceremonii trafił w jej ręce. Mowa o voucherze do spa w ekskluzywnym, zabytkowym dworku. Niestety na miejscu okazuje się, że znacznie bliżej temu spa do zabytkowego, bo o ekskluzywności absolutnie nie ma co mówić. Jednak to drobne nieporozumienie to dopiero początek "niespodzianek".
Oświadczam wszem wobec, że I że ci nie odpuszczę to jedna z najlepszych komedii, jakie czytałam! Mało tego... Byłam przekonana, że to typowa obyczajówka, tymczasem pojawił się tu ciekawy wątek kryminalny, który był bardzo miłym zaskoczeniem!
Trudno było mi się oderwać od tej historii, bo czym prędzej chciałam dowiedzieć się, co ciekawego jeszcze spotka Kalinę i najważniejsze — w jaki sposób jej losy w tej części się zakończą. Jeśli jesteście przekonani, że powieści obyczajowe są przewidywalne, że w tym gatunku mało miejsca jest na zaskakującą fabułę, to sięgnijcie po I że ci nie odpuszczę! Przekonacie się na własnej skórze, że Joanna Szarańska potrafi stworzyć historię, od której trudno się oderwać i która jest nieoczywista, dużo w niej bowiem zwrotów akcji.
Jedna katastrofa, jaką był niedoszły ślub, pociągnęła za sobą całą lawinę problemów, niedopowiedzeń i omyłek, lecz mimo to fabuła ocieka humorem (uwielbiam poczucie humoru Asi Szarańskiej!), okraszona jest nutką romantyzmu, a świetnym dopełnieniem jest wątek kryminalny, który w tej historii odgrywa bardzo ważną rolę.
Zakończenie tej powieści to istna wisienka na torcie. Jest po prostu idealne, zresztą jak cała ta historia — kompletna, zaskakująca, dobrze przemyślana, świetnie poprowadzona i zabawna! Ależ się przy niej uśmiałam! Świetna lektura na poprawę humoru.
I że ci nie odpuszczę kupisz w promocyjnej cenie na Empik.com.
Recenzja powstała w ramach współpracy komercyjnej z Wydawnictwem Czwarta Strona.
Po dłuższej przerwie (ponad półrocznej!) postanowiłam odkurzyć bloga. Długo zastanawiałam się, czy go nie zawiesić, większość bowiem osób twierdzi, że blogi pod naporem mediów społecznościowych po prostu umierają... Ale ja lubię to miejsce, które kilka lat temu stworzyłam. Pamiętam, że gdy naszła mnie myśl o założeniu bloga, mój wewnętrzny krytyk podpowiadał, że to się nie uda, a nie udać mogło się z wielu powodów. Mogłam stracić zapał po kilku dniach (to u mnie było kiedyś typowe), mogłam nie mieć czasu na regularne publikacje lub szukać wymówek, by tego czasu nie znaleźć. Mogło się również okazać, że nikt nie będzie chciał czytać tego, co napiszę.
Tak się jednak nie stało.
Żadne z powyższych przytyków mojego wewnętrznego krytyka się nie ziściło. Przynajmniej na początku. Bo później rzeczywiście bywało z tym różnie (stąd właśnie ta półroczna przerwa). Doszłam jednak do wniosku, że spędziłam wiele godzin na tworzenie maobmaze.pl, poświęcałam mnóstwo czasu na pisanie recenzji książek, czy tworzenie zapowiedzi książkowych, dlatego daję sobie jedną szansę i na własnej skórze chcę się przekonać, czy rzeczywiście blogi umierają. A właściwie czy mój pożegna się z tym łez padołem.
Postanowiłam pisać więcej postów okołoksiążkowych (niebędących recenzjami) oraz wpisów o Bullet Journalu, który prowadzę od ponad roku. Będą różne zestawienie, pojawią się może prezentowniki. Szczerze powiedziawszy, nie mam jeszcze konkretnego planu — ciągle się zastanawiam, ile tygodniowo publikować postów i czy założyć newsletter. Jedno jest pewne — WRACAM. Daję sobie czas do końca bieżącego roku na sprawdzenie, czy odkurzenie bloga było dobrym posunięciem. ☺
To już trzeci wpis na moim blogu dotyczący współprac z wydawnictwami. W pierwszym poście z 2018 roku opisałam swoje początki i podpowiedziałam, jak rozpocząć współprace. Odpowiedziałam wtedy również na pytania, które dostałam na Instagramie.
Po dwóch latach napisałam kolejny post. Wtedy jednak podzieliłam się również swoimi przemyśleniami odnośnie do współprac z wydawnictwami, które nasunęły mi się po kilku latach. Wtedy również odpowiedziałam na pytania, zadane mi na Instagramie.
Wracam do Was z trzecią częścią! Co prawda wszystko, co napisałam w poprzednich postach jest aktualne, ale uważam, że temat współprac (zarówno barterowych jak i komercyjnych) jest niewyczerpalny. Dlatego odpowiem na kolejną porcję pytań, zostawionych ostatnio w mojej Instagramowej skrzyneczce.
Zacznijmy od tego, jaka różnica jest między współpracą barterową a komercyjną.
We współpracy barterowej otrzymujemy w ramach wynagrodzenia produkt (w naszym przypadku jest to książka), natomiast we współpracy komercyjnej/płatnej dostajemy wynagrodzenie pieniężne, poprzedzone zawarciem umowy o dzieło lub umowy zlecenie (jeśli ktoś ma firmę, to może wystawić po prostu fakturę. Na tym szczerze powiedziawszy się nie znam, bo firmy nigdy nie prowadziłam ☺). W ramach współpracy komercyjnej oprócz wynagrodzenia dostajemy również książkę, bo jest to w końcu nasze narzędzie, bez którego nie moglibyśmy wykonać zlecenia.
Gdy tę kwestię mamy za sobą, przejdźmy do pytań.
↞ ••• ↠
• Kiedy samemu próbować płatnych współprac i jak zacząć?
Myślę, że wszystko zależy od tego, czy masz zbudowaną zaangażowaną społeczność. Trzeba pamiętać, że wydawnictwo to biznes jak każdy inny — płatna współpraca musi się wydawnictwu po prostu opłacać. Jak zacząć? Jeśli czujesz, że to odpowiedni moment na to, by zaproponować wydawnictwu współpracę komercyjną, po prostu to zrób. O tym, co moim zdaniem powinien zawierać mail z propozycją płatnej współpracy, napisałam poniżej.
• Co napisać w mailu o płatną współpracę?
Stawiam zawsze na minimalizm. Wiem, że wydawnictwa codziennie dostają wiele maili, więc szanując czas osoby, do której zwracam się z propozycją współpracy, piszę krótko, zwięźle i na temat, czyli — przedstawiam się, podaje tytuł książki, jaki chcę zrecenzować i przedstawiam ofertę, czyli jaką formę promocji oferuję w zamian za otrzymanie książki lub wynagrodzenia (w zależności jaką formę współpracy oferuję — płatną czy barterową). Zostawiam również linki do miejsc, w których publikuję recenzje.
• Jakie są stawki dla początkujących? Ciężko samemu określić jak nie ma się pojęcia, ile cenią się inni.
Myślę, że nie ma co patrzeć na "innych", niemal każdy bowiem zaczynał od małych kwot. Ja zaczynałam od 100 złotych, z biegiem czasu zwiększałam stawki. Nie powinno się też zniechęcać, gdy wydawnictwo odmówi takiej współpracy — mogą nie mieć już budżetu na promocję książki, która Cię interesuje, lub mogą po prostu w tym momencie nie być zainteresowani współpracą z Tobą. Też kilka razy spotkałam się z odmową, nie raz też płatna współpraca przeszła mi obok nosa, bo nie byłam daną powieścią zainteresowana, albo wiedziałam, że nie mam przestrzeni na kolejne działania i najzwyczajniej w świecie nie będę miała czasu na wywiązanie się ze zobowiązań.
• Co zrobić, gdy wydawcy odmawiają płatnych współprac?
Zastanowić się, dlaczego tak się dzieje. Nie zapominajmy, że wydawnictwo to biznes jak każdy inny. Jeśli płacą komuś za promocję, chcą mieć pewność, że przyniesie ona oczekiwane skutki. Może Twoja społeczność nie jest wystarczająco zaangażowana? Powodów może być wiele, ale nie poddawaj się! Przeanalizuj swoje konto i szczerze zastanów się, nad czym mogłabyś popracować. Ja również na początku dostałam kilka odmów odnośnie do płatnej współpracy. Zrozumiałam, że nie był to odpowiedni czas, recenzowałam dalej w barterze, by po jakimś czasie znów spróbować nawiązać płatne współprace.
• Czy muszę mieć jakąś baz recenzji na blogu/Instagramie?
Zdecydowanie tak. Osoba odpowiadająca za promocję w wydawnictwie musi wiedzieć, jakie recenzje piszesz, jakie robisz zdjęcia, a co za tym idzie, co jesteś w stanie jej zaoferować w ramach współpracy.
• Współpracujesz teraz tylko za pieniądze?
Nie. W dalszym ciągu zdarza mi się współpracować również w barterze. ☺
• Czy przy płatnych współpracach trzeba pisać tylko pozytywne recenzje?
Nie! Owszem, kilka razy zdarzyła się sytuacja, w której dostałam propozycję płatnej współpracy, ale najpierw zostałam poproszona o przeczytanie książki. Wydawca chciał mieć pewność, że zapłaci za promocję, a nie antyreklamę. W momencie, gdy książka nie spełniła moich oczekiwań, po prostu nie podpisywaliśmy umowy. Jednak było takich sytuacji tak mało, że na palcach jednej ręki mogłabym je policzyć.
• Na co ma zwrócić uwagę początkujący recenzent?
Na moje pierwsze dwa posty odnośnie do współprac ☺. Jest tam wszystko, co warto wiedzieć przed rozpoczęciem współpracy. Pierwsza część jest tutaj, a druga tutaj.
• Jak wydawcy zapatrują się na współprace z osobami mieszkającymi za granicą?
Jedni nie mają problemu z wysyłką książek za granicę, inni w ogóle tego nie praktykują. Myślę, że wszystko zależy od osobistych ustaleń. Warto zawsze zapytać o możliwość wysyłki książki za granicę. Jeśli natomiast chodzi o współprace płatne, trzeba dowiedzieć się, co należy zrobić pod względem prawnym przed podpisaniem takiej umowy. Zapewne każdy kraj ma inne przepisy regulujące tego typu współprace zagraniczne.
• Jak stworzyć własną ofertę dla wydawnictw, w jakiej formie, co zawrzeć, jak to ładnie ująć?
Kiedyś zrobiłam ładną wizualnie propozycję płatnej współpracy wraz z moimi aktualnymi statystykami, cennikiem, działaniami promocyjnymi itp. Nie sprawdziło się to — musiałam dołączać cennik w formie pdf w załączniku, co było nieporęczne i dla mnie (czasami zapominałam go załączyć i musiałam dosłać go w drugim mailu) i dla osób pracujących w wydawnictwach. Poza tym musiałam często go edytować, bo liczba obserwatorów stale się zmieniała.
Dlatego teraz wysyłam prostego, przejrzystego maila i myślę, że każdy jest zadowolony. W przypadku płatnych współprac oferuję dwa, trzy pakiety, które różnią się cenami, ale także działaniami promocyjnymi, jakich jestem w stanie się podjąć (mniejszy pakiet = mniej działań).
• Dużo zarabiają więksi bookstagramerzy?
Owszem "więksi" blogerzy za swoją pracę dostają wysokie wynagrodzenia, a składa się na to wiele czynników — mają zaangażowaną społeczność, spore zasięgi lub/i czymś się wyróżniają (na przykład pięknymi kadrami, pomysłowymi rolkami czy nietuzinkowymi recenzjami ). Jednak bez wątpienia większość z nich (jak nie wszyscy) zaczynało od barteru, następnie drobnych płatnych współprac, by później móc sukcesywnie dostawać większe wynagrodzenia za swoją pracę.
Mam nadzieję, że ten post rozwiał wszystkie Wasze wątpliwości.
Jeśli macie dodatkowe pytania, możecie zostawić je w komentarzu pod tym postem.

Miłośniczka książek, zwłaszcza kryminałów oraz thrillerów- zarówno psychologicznych, prawniczych jak i medycznych. Im bardziej krwawe i brutalne tym lepiej. Jednak chętnie sięga również po romanse, poradniki oraz książki popularnonaukowe. Czyta dużo, a wiele osób twierdzi, że za dużo... Śmiało może powiedzieć, że książki są jej uzależnieniem, ale przynajmniej nikt nie powie, że niezdrowym. Jest autorką powieści "Jeszcze jedno marzenie" oraz współautorką Zdrapki "Czytadło", która powstała we współpracy z firmą Zdrapki Kropki, by zarażać pasją do odkrywania nowych, fascynujących książek i promować czytelnictwo jako styl życia.