"UCZNIOWIE COBAINA" MIROSLAV PECH [PRZEDPREMIEROWO]

"UCZNIOWIE COBAINA" MIROSLAV PECH [PRZEDPREMIEROWO]

"UCZNIOWIE COBAINA"
Miroslav Pech
Wydawnictwo Stara Szkoła
Liczba stron 198
Premiera 11/09/2017



Dojrzewanie. Muzyczne fascynacje. Narkotyki. Humor. Alkohol. Nostalgia.
"Uczniowie Cobaina" to pełna dzikich przygód i humoru historia grupy nastolatków uwielbiających Johna Lennona i Kurta Cobaina. Razem przeżywają imprezy, zakładają zespoły rockowe i próbują osiągnąć sukces.
To również- a może przede wszystkim- poszukiwanie źródeł wyeliminowania i bezradności w dzisiejszym świecie. Co czeka bohaterów, gdy karuzela młodości nieubłaganie się zatrzyma?

          

          Przyznam szczerze, że sięgając po tę książkę oczekiwałam czegoś innego.
Spodziewałam się ciekawych, pełnych humoru przygód nastolatków uwielbiających Johna Lennona czy Kurta Cobaina. Niestety nie było tak kolorowo. Momentami książka była przygnębiająca, niejednokrotnie chciałam potrząsnąć głównym bohaterem, jego rodzicami i nauczycielami by w końcu przejrzeli na oczy i wzięli się w garść.


          Historia opisana jest w czterech częściach: Dzieci Czarnobyla (wiosna 1994), Podstawówka Lennona (1999-2002), Uczniowie Cobaina (2002-2005) i nazwy ostatniej części zdradzić nie mogę ale dzieję się ona jesienią 2011.

          Rolę narratora przejmuje główny bohater. W pierwszej części opowiada historie jakie przydarzyły mu się jak był jeszcze dzieckiem- momentami było naprawdę zabawnie.
W drugiej części był wielkim fanem Johna Lennona, starał się go naśladować pod każdym względem. Zaczęło się pierwsze podbieranie papierosów tacie- jego idol palił więc on też musiał. W tej części jest jeszcze zabawnie i czyta się naprawdę przyjemnie.
Fascynacja Johnem mija, bohater porzuca lennonowski image i przeistacza się w diabelski miks Kurta Cobaina i Iggy'iego Popa. Bohater wraz z przyjaciółmi zaczyna pić octówkę, wdychać klej, jeść grzybki, olewać szkołę i ćpać na potęgę. Praktycznie codziennie chodzili naćpani i pijani. Założyli swój zespół, chcieli być sławni jak Beatlesi czy Nirvana. Marzyli o wielkiej sławie i pieniądzach. Niestety wybrali złą drogę, zamiast piąć się na szczyt staczali się na dno.

          Strasznie irytowali mnie rodzice bohatera, którzy nie potrafili go okiełznać, sprowadzić na dobrą drogę. Podejrzewam, że to właśnie rodzice winni są w tym przypadku najbardziej. Przymykają na wszystko oczy i nie widzą a raczej nie chcą widzieć jak ich syn się stacza. Nauczyciele są nie lepsi- nie interesują się młodzieżą, nie zwracają uwagi na liczne nieobecności uczniów w szkole oraz zezwalają na pisanie sobie usprawiedliwień. Moim zdaniem dorośli popełnili tu wiele błędów a młodzież zbierała żniwa dążąc do autodestrukcji.
Wierzę, że każdy ma na tyle rozumu w głowie by wiedzieć co dobre a co złe. Jednak po przeczytaniu tej pozycji zaczynam w to wątpić...
Ciekawym dodatkiem były też wplecione ciekawostki z życia Johna Lennona czy Kurta Cobaina.

          Książka jest napisana bardzo prostym językiem (dosłownie!), czyta się ją naprawdę szybko. Przyznam szczerze, że początek zapowiadał się świetnie. Byłam pewna, że czeka mnie dobra zabawa przy czytaniu tej książki jednak im dalej tym było gorzej. Było przygnębiająco. Na pewno nie jest to lekka książka, w końcu opowiada o młodych ludziach, którzy dobrowolnie staczają się na dno a myślą, że wzbijają się na szczyt..
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Mam jednak nadzieję, że wtedy za młodzieżą staną mądrzy i odpowiedzialni dorośli ludzie- rodzice czy nauczyciele, którzy pomogą im wygrzebać się z bałaganu albo w ogóle temu za pobiegną.

          Nie podałam nazwy ostatniej części jaka dzieje się w 2011 roku bo nie chciałam zdradzić co stało się z głównym bohaterem i jego przyjaciółmi. Stali się sławni? Spełnili swoje marzenia?

Moim zdaniem tę książkę naprawdę warto przeczytać, 
momentami jest śmieszna ale zarazem przygnębiająca, dająca do myślenia.


Za egzemplarz recenzencki w postaci e-booka'a serdecznie dziękuję Wydawnictwu Stara Szkoła.




KSIĄŻKOWY TAG

KSIĄŻKOWY TAG

Czas na kolejny TAG, zapraszam :)
Znalazłam go na blogu Zagubiona w słowach.





1. Jaki gatunek książek najczęściej wybierasz?
Najczęściej sięgam po kryminały. Jestem wręcz ich miłośniczką. 

2. Która postać książkowa jest najbardziej podobna do Ciebie lub którą chciałabyś być?
Gdybym mogła to chciałabym być Panią Różą z "Oskara i Pani Róży".
Chętnie poznałabym Oskarka i przeżyła z nim jego ostatnie "lata"..

3. Jaką książkę dałabyś koniecznie swojemu dziecku do przeczytania?

Zdecydowanie "Dynastia Miziołków". Jest przepełniona humorem i czytanie jej to czysta przyjemność.

4. Wolisz książki w wersji papierowej, e-booki czy audiobooki?
Zdecydowanie książki w wersji papierowej, lubie mieć książkę w ręce. Uwielbiam patrzeć na moją biblioteczkę. E-booki to nie to samo :) Chociaż zdarzało mi się kilka przeczytać.

5. Jaka książka zrobiła na Tobie największe wrażenie?
"Oskar i Pani Róża". To bardzo poruszająca książka, którą powinien przeczytać każdy. Bez wyjątku.

6. Jaka książka nie zrobiła na Tobie dobrego wrażenia?  
"Obietnica mroku" Maxime Chattama. Skuszona pozytywnymi opiniami na temat tej książki, sięgnęłam po nią i niestety się rozczarowałam. Więcej możecie przeczytać w recenzji, którą napisałam- "Obietnica mroku".

7. Czytasz jedną książkę od początku do końca czy zaczynasz kilka książek na raz?

Zdecydowanie wolę czytać jedną książkę "od deski do deski". 

8. Częściej czytasz wypożyczone książki czy raczej preferujesz własny zakup?

Może to głupie ale nienawidzę książek pożyczonych, czy to z biblioteki czy od znajomych, rodziny. Lubię przeczytać książkę i odłożyć ją na moją biblioteczkę. 

9. Jaką jedną książkę powinien przeczytać każdy, niezależnie od swoich zainteresowań?

Po raz kolejny wymienię "Oskar i Pani Róża" :)

10. Czy oceniasz książkę po okładce?
Nie. Chociaż czasami zdarzy mi się zamówić książkę ze względu na jej piękną okładkę, jednak nigdy się nie zawiodłam.

11. Czy ulegasz promocjom cenowym na książki? Jeżeli tak to jaka była największa ilość książek, którą kupiłaś w promocji?
Oczywiście. Na przecenach lubię kupować książki autorów, których do tej pory nie czytałam. Największa ilość książek jaką kupiłam na promocji to 15.

12. O jakiej książce marzysz, choć póki co nie możesz jej mieć?
"Prawnik z Lincoln" nigdzie nie ma tej książki :(

13. Ile książek liczy Twoja biblioteczka i jak przechowujesz swoje zbiory? 

Książki trzymam w biblioteczce, która jest w sypialni. Mam dokładnie 132 książki. 

14. Co najpierw: książka czy ekranizacja? 

Książka. Książki są zawsze lepsze od ekranizacji. 

15. Co teraz czytasz? 

Aktualnie czytam "Przebudzenie Lukrecji" Laury Adori





Tym razem nie nominuje konkretnych osób do zabawy ale zachęcam wszystkich do zrobienia tego TAGu na swoim blogu :)
"ILLUMINAE" JAY KRISTOFF, AMIE KAUFMAN

"ILLUMINAE" JAY KRISTOFF, AMIE KAUFMAN

          Przyznam szczerze, że "Illuminae" kupiłam tylko ze względu na formę wydania, która z resztą jest cudowna! Książki i filmy z gatunku science-fiction nigdy mnie za bardzo nie interesowały. Zapewne gdyby ta książka została wydana w "tradycyjny" sposób, nigdy nie dowiedziałabym się jaka jest cudowna.

          Tutaj możecie przeczytać o akcji "wspólnego wydania" książki wraz z Wydawnictwem Otwartym. Cieszę się, że dołożyłam małą cegiełkę i udało się wydać "Illuminae". I to w jakim stylu!



"Wszystkie gwiazdy galaktyki powinny leżeć u twoich stóp, a we włosach powinnaś mieć tysiąc diamentów. Zasługujesz na kogoś, kto ucieknie z tobą tak daleko i tak szybko, jak tylko zechcesz. Trzymając cię za rękę i nie gasząc twojego entuzjazmu."


ILLUMINAE
ILLUMINAE Folder_01 
Jay Kristoff, Amie Kaufman
Wydawnictwo Otwarte
Rok wydania 2017
Liczba stron 579





          Gdy Kady Grant zrywa ze swoim chłopakiem Ezrą Masonem, nie wie, że kilka godzin później dojdzie do inwazji na ich planetę, podczas której BeiTech pozbawia tysiące ludzi domu.
Trzy statki kosmiczne: Hypatia, Alexander i Copernicus ewakuują tych którym udało się przeżyć. Jednak ściga ich wrogo nastawiony pancernik Lincoln, którego zadaniem jest uciszyć wszystkich świadków ataku na planetę.
Na pokładzie Copernicusa rozprzestrzenia się śmiertelny wirus a AIDAN- system sztucznej inteligencji transportowca wojskowego Alexandra staje się największym wrogiem ocalałych.
Kady odkrywa przerażającą prawdę, o wydarzeniach, które dzieją się na jej oczach a jedyną osobą, która może pomóc w powstrzymaniu zagłady jest jej były chłopak Ezra.

"(...) im człowiek więcej traci, tym boleśniej sobie uświadamia, jak niewiele mu zostało."



          W "Illuminae" nie ma tradycyjnej formy narracji. Całą historię poznajemy poprzez protokoły, e-maile, profile psychologiczne, akta, notatki, opisy nagrań z kamer czy raporty. Z jednej strony byłam zachwycona takim wydaniem książki, z drugiej bałam się, że nie będę mogła się skupić i odnaleźć w natłoku dokumentów. Na szczęście obawy się nie potwierdziły! Czytając "Illuminae" czułam się jakbym była w samym środku wydarzeń, mało tego- ta historia tak mi się spodobała, że nie chciałam jej skończyć. Ostatnie 100 stron czytałam bardzo oszczędnie, byleby tylko przedłużyć tę podróż.


"Kiedy w milczeniu znosimy tyranię, umiera w nas człowiek"





         Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. Głównych bohaterów nie da się nie lubić. Szczególnie moje uznanie zdobyła Kady. Po prostu ją uwielbiam! Zawzięta, mądra, sprytna i momentami bezczelna ale przede wszystkim gotowa poświęcić swoje życie by uratować tysiące istnień. Kady i Ezrze kibicowałam do samego końca. 

"Będę.
  póki nie zgaśnie ostatnia gwiazda w galaktyce
  będę"




          W "Illuminae" nie brakuje emocji, licznych zwrotów akcji i humoru, czarnego humoru, który uwielbiam. Momentami leje się krew i na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo. Czytając tę książkę kilkakrotnie pękło mi serce i kolejne strony czytałam z niedowierzaniem. 
Co? Jak? Dlaczego?!


"W czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym."



          Podsumowując- polecam! Jeżeli zastanawialiście się czy kupić "Illuminae" podczas akcji Wydawnictwa Otwartego i finalnie tego nie zrobiliście to żałujcie, bo naprawdę jest czego.
Teraz można ją kupić na moondrive shop za 49,90 zł i muszę przyznać, że zdecydowanie jest warta swojej ceny. Tak więc jeśli nie macie jeszcze swojego egzemplarza "Illuminae" to nic straconego.


          Z niecierpliwością czekam na drugą część "Gemina".


(...) Prawdziwa miłość nie wie, co "moje" i "twoje"; prawdziwa miłość moje chce uczynić twoim. Prawdziwa miłość nie wie, że "twoje nie jest moim". Daje obojgu siłę i trwa nieprzerwanie, bowiem w miłości dwoje jednym się stanie.
"DZIEWCZYNA Z POCIĄGU" PAULA HAWKINS

"DZIEWCZYNA Z POCIĄGU" PAULA HAWKINS

Długo się zastanawiałam czy przeczytać tę pozycję.. Nie lubię gdy książki są aż za bardzo promowane i chwalone. Wtedy podnoszę wysoko poprzeczkę i zazwyczaj się rozczarowuje, jednak nie w tym przypadku. Chociaż gdybym nie czytała wcześniejszych opinii na pewno spodobałaby mi się jeszcze bardziej. "Dziewczynę z pociągu" przeczytałam w dwa dni i to tylko dlatego, że nie miałam czasu by zrobić to w jeden. 


"Nie mógł zrozumieć, że można tęsknić za czymś, czego się nigdy nie miało, że można to opłakiwać."

PAULA HAWKINS
"Dziewczyna z pociągu"

Wydawnictwo Świat Książki
Rok wydania 2016
Liczba stron 328




Rachel codziennie rano wsiada pociągu, który zatrzymuje się zawsze przed tym samym semaforem, dzięki czemu kobieta ma idealny widok na szereg domków.
Rachel uwielbia oglądać młodą parę, mieszkającą w jednym z nich. Ich życie wydaje jej się idealne na dodatek chciałaby być tak szczęśliwa jak oni. Do momentu gdy nie zobaczyła czegoś wstrząsającego i jej wizja pary idealnej pęka jak bańka mydlana.

Książka zaczyna się spokojnie, jednak z rozdziału na rozdział nabiera rozpędu. Historię poznajemy z perspektywy trzech bardzo różnych kobiet- Rachel, Megan i Anny. Uwielbiam taką narrację, dzięki niej wiem dokładnie co myśli i czuje poszczególny bohater powieści. 
Momentami atmosfera w książce była melancholijna.. Rachel ciągle piła, by zatopić smutki po utraconej miłości. Następnego dnia usilnie próbowała sobie przypomnieć co wydarzyło się przed "urwanym filmem". Dużym plusem jest też brak niepotrzebnych opisów przyrody.
Autorka dosyć szybko "odkrywa karty" przez co zakończenie udało mi się przewidzieć i efektu zaskoczenia nie było. 

"Dziewczyna z pociągu" wciągnęła mnie od pierwszej strony, nie umiałam jej odłożyć na dłużej niż wymagały tego moje obowiązki. 




Książka podobała mi się bardzo, więc postanowiłam obejrzeć film. Rozczarowałam się strasznie i nie obejrzałam go do końca. Prawie usnęłam bo nic się działo. Moim zdaniem nie może się w ogóle równać z książką. Chociaż wiem, że opinie na ten temat są podzielone.

Czytaliście "Dziewczynę z pociągu"? Podobała Wam się ta pozycja? 




Nie ma większych męczarni, nic nie boli bardziej niż niewiedza.
"JAD" JOLANTA BARTOŚ [PRZEDPREMIEROWO]

"JAD" JOLANTA BARTOŚ [PRZEDPREMIEROWO]

"Negowanie faktów, nie znaczy, że one znikną."

JOLANTA BARTOŚ
"JAD"

Wydawnictwo Białe Pióro 
Liczba stron 246
Premiera 27 sierpnia 2017



Profesor Rafalski umiera w podejrzanych okolicznościach, wszystko wskazuje na to, że został zamordowany. Jest idealnym, przykładnym mężem i ojcem, jednak tylko na pokaz. W domu jest tyranem pozbawionym jakichkolwiek uczuć. Jedyną osobą której okazuję trochę życzliwości i czułości jest Weronika- bratanica Profesora, którą rodzina Rafalskich przygarnęła po śmierci jej rodziców. Podczas śledztwa na jaw zaczynają wychodzić rodzinne brudy, które do tej pory udawało się ukrywać. Śledztwo komplikują coraz to nowsze informację wychodzące na światło dzienne, dzięki którym grono podejrzanych powiększa się.


Rodzina Rafalskich wydaje się zlodowaciała, każdy z członków rodziny jest podejrzany, każdy ma motyw i każdy ma coś na sumieniu. Naprawdę trudno jest kogokolwiek polubić. Jednak Weronika wydaje się być naprawdę rozsądną osobą, twardo stąpającą po ziemi, przez co zdobyła moje uznanie. 
W książce znajdziemy dużo wątków pobocznych: zdradę, przemoc domową, przemoc psychiczną i nietypową relację między detektywem a jedną z podejrzanych. Czuję lekki niedosyt, moim zdaniem wątki zostały przedstawione dosyć pobieżnie. Zdecydowanie powinny być bardziej rozwinięte. 
Książka jest napisana łatwym do przyswojenia językiem, czyta się ją naprawdę przyjemnie.
Dosyć szybko udało mi się odgadnąć kto jest mordercą, więc zakończenie nie było dla mnie bardzo zaskakujące. Jednak przyznać muszę, że jedna rzecz mnie zdziwiła, naprawdę takiego czegoś się nie spodziewałam.
Nie lubię w książkach polskich imion, nazwisk i miejscowości. Ta pozycja niestety jest takimi przesycona, ale jest też krótka, więc aż tak bardzo tym razem mi to nie przeszkadzało. 

Czy polecam? Oczywiście. 
Jeśli macie ochotę na "lekki" kryminał to ta pozycja sprawdzi się idealnie.



Za egzemplarz recenzencki w formie e-book'a dziękuję autorce, Jolancie Bartoś.


"WYBIERZ MNIE" ABBI GLINES

"WYBIERZ MNIE" ABBI GLINES

"Wybierz mnie" kupiłam w ciemno. Nigdy nie czytałam żadnej książki tej autorki. Skusiła mnie przede wszystkim jej bardzo niska cena. Przyznam szczerze, że nie czytałam nawet jej opisu. Może gdybym to zrobiła to kupiłabym najpierw pierwszą część tej serii.. "Wybierz mnie" jest drugim tomem, jednak nie są one specjalnie połączone.
Z pewnością najlepiej przeczytać wszystkie książki po kolei.

ABBI GLINES
"Wybierz mnie"
Wydawnictwo PASCAL
Rok wydania 2016
Liczba stron 384



Low i Cage są najlepszymi przyjaciółmi, przechodzili wspólnie przez trudne dzieciństwo, mają wielki bagaż doświadczeń i są dla siebie oparciem w każdej sytuacji. Low przez trudną sytuację rodzinną często nocuje u Cage'a, który mieszka z Marcusem. 
Gdy Marcus zobaczył przyjaciółkę wspólokatora od razu stracił dla niej głowę. Z resztą z wzajemnością. Jednak nie wszystko układa się tak jak powinno.
Czy mimo wszystko uda im się stworzyć udany związek?


Historia jaka wydarzyła się w książce niejednokrotnie była za bardzo przesłodzona a dialogi momentami były zbyt infantylne.. Już na początku wiedziałam, że nic odkrywczego w niej nie znajdę.
Fabuła niezwykle przewidywalna, nie zaskoczyło mnie w niej kompletnie nic.

Jednak są też zalety, które ratują tę książkę :)

Abbi Glines ma wyjątkowo lekkie pióro, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.  Narracja prowadzona jest dwutorowo, z punktu widzenia Marcusa i Low. Dzięki temu wiedziałam dokładnie co czują i myślą bohaterowie. Pomimo tylu wad naprawdę mnie wciągnęła. Miałam ochotę na coś lekkiego i nie rozczarowałam się. 




Jeśli macie ochotę na przyjemną i niewymagającą lekturę to ta pozycja świetnie się sprawdzi.
Na pewno kupię jeszcze inne książki Abbi Glines. Chcę mieć w zanadrzu kilka lekkich pozycji, gdy najdzie mnie ochota na przeczytanie takowych.
"TRUDNE SŁÓWKA. NIEPOWAŻNY SŁOWNIK RODZINY MIZIOŁKÓW" JOANNA OLECH

"TRUDNE SŁÓWKA. NIEPOWAŻNY SŁOWNIK RODZINY MIZIOŁKÓW" JOANNA OLECH

Po "Płytkim nacięciu" zdecydowanie potrzebowałam czegoś lekkiego. Ostatnio kupiłam mojemu bratu kolejną książkę Joanny Olech. Tym razem "Trudne słówka. Niepoważny słownik rodziny Miziołków" . Muszę przyznać, że lżejszej książki chyba nie ma. Miałam w planach napisać recenzję tej książki ale żeby to zrobić musiałam ją najpierw przeczytać a to wydawał się świetny moment.
W książce znajdziemy piękne ilustracje, zabawne historie rodzinki Miziołków i naprawdę trudne słówka, które w sposób przystępny dla małego czytelnika są wyjaśnione. 




JOANNA OLECH
TRUDNE SŁÓWKA. NIEPOWAŻNY SŁOWNIK RODZINY MIZIOŁKÓW
Wydawnictwo Literatura
Liczba stron 160



Muszę przyznać, że pomysł na książkę jest świetny. Są w niej wyjaśnione naprawdę trudne słowa, niektórych nigdy nie słyszałam a co dopiero mój jedenastoletni brat. 
Książka jest pełna krótkich i zabawnych opowiadań. W każdym z nich wyjaśnione jest jedno słówko, które zawarte jest w historii oraz jego definicja napisana jest na marginesie. Nie brakuje również zabawnych ilustracji. Wszystkie książki tej autorki są w twardych oprawach, co w książkach dla dzieci jest moim zdaniem bardzo ważne.
Książka jest lekka, czyta się ją naprawdę szybko a niezwykle krótkie opowiadania są przesycone humorem i na pewno będą świetną zabawą, podejrzewam, że nawet dla dzieci, które czytać nie lubią. 
W "Trudnych słówkach" dzieci mogą dowiedzieć się co oznacza m.in. atawizm, hipokryzja, impertynencja, korupcja, depilacja, puryzm bądź efemeryda.  Kim jest eremita, malkontent czy symulant, a to wszystko dzięki przezabawnym opowiadaniom.


Miłym zaskoczeniem na końcu książki są również zagadki w formie testu. Na jedno trudne słówko przypadają trzy krótkie i zabawne teksty w których jest ono użyte. Dziecko musi wskazać w którym tekście słowo użyte jest prawidłowo, dzięki temu bez problemu może je sobie utrwalić.



Przeglądając za pierwszym razem książkę rzuciło mi się w oczy opowiadanie ze słowem "depilacja". Powiedziałam Adasiowi:
-Zobacz, super jest ta książka. Nawet znalazła się tu "depilacja". Wiesz co to oznacza, prawda?- byłam pewna, że wie.
-No pewnie! -odparł Adaś.
-Więc? 
-Nooo.. To jest pielęgnacja?
-Ale czego?
-Yyy.. stóp?- odpowiedział już nie tak pewnie.

Jest to idealny przykład na to, że słówka, które nam wydają się oczywiste, dla dzieci są jednak trudne. Więc chyba każdy się ze mną zgodzi, że ta książka to dla małych czytelników  nie tylko zabawa ale i nauka.


Zgodnie z bratem stwierdziliśmy, że "Dynastia Miziołków" Joanny Olech i tak jest najlepsza. Adaś czytał mi dużo fragmentów z tej książki i razem zaśmiewaliśmy się do rozpuku. Mam zamiar przeczytać ją całą, bo będzie to idealna odskocznia od kryminałów, które czytam najczęściej. Oczywiście recenzja wraz z kilkoma fragmentami i zdjęciami "Dynastii Miziołków" pojawi się na blogu. 

"PŁYTKIE NACIĘCIE" KARIN SLAUGHTER

"PŁYTKIE NACIĘCIE" KARIN SLAUGHTER

Postanowiłam w końcu przeczytać książki, które stanowczo za długo czekały na swoją kolej. Tym sposobem przeczytałam świetny thriller medyczny "Horyzont umysłu", "Hannibala" czy książkę której tytuł świetnie opisuje jej treść - "Jestem nudziarą". Kilka dni temu sięgnęłam również po "Płytkie nacięcie" Karin Slaughter. To jest pierwsza książka tej autorki jaką przeczytałam i z pewnością nie ostatnia, chociaż szybko po jej tytuły nie sięgnę. Po "Płytkim nacięciu" muszę odpocząć. Stanowczo za dużo kryminałów ostatnio czytałam. Ta książka przelała czarę goryczy. 


 Kobiety potrafią znęcać się nad dziećmi dużo bardziej sadystycznie niż mężczyźni. Moim zdaniem, bierze się to stąd, iż są przekonane, że wszystko ujdzie im na sucho. Bo nikt nie uwierzy, że potrafią skrzywdzić dziecko.

KARIN SLAUGHTER
"PŁYTKIE NACIĘCIE"
Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania 2013
Liczba stron 446



WYRZĄDZONE ZŁO POWRACA
ZE ZDWOJONĄ SIŁĄ
Coś strasznego zaczyna się dziać w tym bezpiecznym dotąd miasteczku, a ofiarami potwornego zła stają się najbardziej bezbronni. Poćwiartowane zwłoki niemowlęcia w toalecie, trzynastolatka próbująca zabić rówieśnika, zdumiewające wyniki sekcji zwłok. Wkrótce niezwykle trudne dochodzenie komplikuje się jeszcze bardziej.
 
Całe ciało dziewczyny, a zwłaszcza jej przedramiona i nogi, było pokryte dziesiątkami drobnych nacięć. Nacięcia były w różnych stadiach gojenia, jednak niektóre musiały pochodzić zaledwie sprzed paru dni. 
-opis z książki


Śledztwo prowadzi Jeffrey Tolliver oraz Lena Adams. Lena ma za sobą bardzo traumatyczne przeżycia, po których nie potrafi stanąć na nogi. Momentami strasznie mnie irytowała. Sama nie wie czego chce, odrzuca pomoc, która bez wątpienia jest jej potrzebna. Patrząc na to co przeżyła nie ma się też czemu dziwić. Jednak Lena jest policjantką i wróciła do służby po bardzo ciężkich przeżyciach, więc powinna być w 100% "sprawna" zarówno fizycznie jak i psychicznie. 
Dużą rolę w śledztwie odgrywa lekarka Sara Linton, która jest byłą żoną Tollivera. To ona znalazła zwłoki nowo narodzonego dziecka w toalecie publicznej oraz zrobiła sekcje zwłok Jenny Weaver- dziewczynki, którą Jeffrey zastrzelił gdy ta chciała zabić swojego rówieśnika.

"Płytkie nacięcie" zaintrygowało mnie od pierwszej strony. Przyznam szczerze, że nie takiej fabuły się spodziewałam. Książka mnie wciągnęła od razu, ale nie umiałam przez nią szybko przebrnąć. Potrzebowałam "odpoczynku" by przetrawić wszystko co przeczytałam, z rozdziału na rozdział było mi coraz trudniej czytać, ponieważ informacje jakie zaczęły wychodzić na jaw były coraz bardziej obrzydliwe, straszne i przygnębiające. W książce jest poruszony bardzo trudny temat jakim jest wykorzystywanie bezbronnych dzieci. Targają mną straszne emocje gdy oglądam lub czytam jak dzieciom dzieje się krzywda. Nieważne czy jest to fikcja w książce lub filmie czy prawda w wiadomościach lub gazetach. Zawsze łamie mi się serce a moje wnerwienie osiąga apogeum. Chociaż "wnerwienie" w tym przypadku jest zbyt delikatnym słowem. Autorka świetnie przedstawiła co dzieje się z psychiką dzieci, które są wykorzystywane, jak bardzo rzutuje to na ich późniejsze życie oraz jak trudno jest im funkcjonować w normalnym życiu.
Zakończenie było.. zaskakujące. Zdecydowanie nie tego się spodziewałam.
Tej książki na pewno długo nie zapomnę.


Czytając "Płytkie nacięcie" ogarniał mnie smutek a im bliżej końca tym było gorzej. Z pewnością nie jest to pozycja dla ludzi o słabych nerwach. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że takie rzeczy dzieją się naprawdę, niejednokrotnie otwierał mi się nóż w kieszeni czytając tę książkę..
Czy polecam? Oczywiście! Jednak tylko miłośnikom kryminałów.
Jest to naprawdę świetny thriller psychologiczny niestety nie dla wszystkich.

Po tej lekturze zdecydowanie potrzebuje czegoś lekkiego.

Jeżeli wszystkie książki Karin Slaughter są tak samo dobre to czuję, że będzie to jedna z moich ulubionych autorek. 


(...) nie mogła pojąć zwyczaju wysyłania kwiatów do domu pogrzebowego, póki nie dotarło do niej, że kwiaty są pociechą dla żywych, bo pozwalają im utwierdzić się w przekonaniu, że na świecie wciąż trwa życie i oni też mają po co żyć.
COFFEE BOOK TAG

COFFEE BOOK TAG

Ten TAG znalazłam na blogu Książki, recenzje, czytelnicy. Bardzo mi się spodobał (chyba głównie dlatego, że kawę i książki wręcz kocham) i postanowiłam zacząć go na moim blogu.
Miłego czytania :)




1. Czarna
Książka, w którą nie mogłaś się wkręcić.
Maxime Chattam "Obietnica Mroku", opinie na temat tej książki w większej części były pochlebne. Lubię dobre kryminały a właśnie tak opisywana była ta książka. Niestety zawiodłam się, recenzję możecie przeczytać tutaj- "Obietnica mroku".

2. Miętowa mocca
Książka, która staje się bardziej popularna w okresie świątecznym.
Szczerze? Nie mam pojęcia. Z pewnością "Opowieść wigilijna" jednak ja osobiście w okresie świątecznym lubię wracać do "Oskara i Pani Róży"
"(...) życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne.
Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić.
W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć."

3. Gorąca czekolada
Moja ulubiona książka z dzieciństwa.
"Kubuś Puchatek" Alana Alexandra Milne.

"Przyjacielu, jeśli będzie ci dane żyć sto lat, to ja chciałbym żyć sto lat minus jeden dzień,
abym nie musiał żyć ani jednego dnia bez ciebie."

4. Podwójne esspresso
Książka, która trzymała Cię na krawędzi fotela od początku do końca.
Dużo było takich książek, ale postanowiłam wybrać jedną z ostatnio czytanych. Jest to "Horyzont umysłu" Thomasa Arnolda, recenzję możecie przeczytać tutaj- "Horyzont umysłu".

5. Starbucks
Książka, którą widzisz wszędzie.
Myślę, że jest to "Zapisane w wodzie" Pauli Hawkins. Napisałam recenzję tej książki, którą możecie przeczytać tutaj- "Zapisane w wodzie".

6. Hipsterska kawiarnia
Książka napisana przez niezależnego autora.
Jedyna autorka, która przychodzi mi do głowy to oczywiście Nicole Sochacki- Wójcicka.
Wydała "#instaserial o miłości" i "#instaserial o ślubie".
Niestety nie miałam okazji przeczytać jeszcze żadnej z tych książek ale wkrótce nadrobię zaległości.


7. Przypadkiem dostałam bezkofeinową
Książka po której spodziewałaś się więcej.
"Już mnie nie oszukasz" Harlana Cobena. Oczekiwałam od niej więcej z własnej głupoty. Ogłuszona pozytywnymi opiniami jaka ta książka jest wspaniała a zakończenie wgniata w fotel, oczekiwałam bardzo dużo. Książka jest świetna, typowo Cobenowska ale troszkę się rozczarowałam.
Napisałam recenzję tej książki, więc zapraszam do przeczytania- "Już mnie nie oszukasz".

"Ludzie mówią, że nie da się pogrzebać przeszłości. Zapewne mają rację, a tak naprawdę oznacza to,
że po każdym tragicznym wydarzeniu pozostają fale i echa, już na zawsze."

8. Idealne połączenie
Książka lub seria, która była zarówno słodka jak i gorzka ale ostatecznie przypadła Ci do gustu.
"Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Wielka miłość i ciężka choroba. Moim zdaniem jest to zdecydowanie połączenie słodko- gorzkie. 

"Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem marzeń"





"HORYZONT UMYSŁU" THOMAS ARNOLD

"HORYZONT UMYSŁU" THOMAS ARNOLD

"Bo po co przesuwać horyzont umysłu, jeżeli może zostać tam, gdzie jest?"

Jestem bardzo miło zaskoczona tą książką. Dostałam ją od mamy w prezencie i przyznać muszę, że dosyć długo czekała na przeczytanie. Żałuję, że tak późno po nią sięgnęłam. Jest to thriller medyczny. Bardzo dobry thriller medyczny a na dodatek polskiego autora.
Praktycznie w ogóle nie czytam książek polskich autorów ale na pewno to się zmieni.

THOMAS ARNOLD
"Horyzont umysłu"
Agencja Reklamowo- Wydawnicza Vectra
Liczna stron 416



Culberthowie po poważnym wypadku samochodowym trafiają do szpitala. Mężczyzna nie doznał większych urazów. Jednak jego żona Alice następnego dnia zaczyna się dziwnie zachowywać. Twierdzi, że potrąciła człowieka. Jednak świadkowie wypadku są przekonani, że na pewno to było zwierzę. Z resztą policja nie znalazła na samochodzie śladów krwi człowieka. Detektyw David Ross z wydziału zabójstw w Cleveland szybko dowiedział się, że Alice leczyła się psychiatrycznie po traumatycznym wypadku sprzed trzech lat. 
Dwa dni później w tym samym obszarze w którym doszło do wypadku małżeństwa, chłopiec znajduje ciało młodej kobiety. 
Mąż Alice ucieka, coraz więcej osób powiązanych ze sprawą znika.
Ross stara się rozwiązać tę zagadkę, która coraz bardziej staje się pogmatwana.


          Nawet nie wiem od czego zacząć. Emocje po prostu buzują we mnie po przeczytaniu "Horyzontu umysłu"! Ta pozycja wciąga od pierwszej strony, jest nieprzewidywalna i zaskakująca. Pojawia się bardzo dużo wątków, które na koniec zgrabnie łączą się w jedną całość. Żadna postać w książce nie pojawiła się przez przypadek, każda w większym lub mniejszym stopniu jest powiązana ze sprawą.

          Przyznam szczerze, że niejednokrotnie miałam mętlik w głowie czytając tę książkę. Myliła mi się fikcja z rzeczywistością. Gdy myślałam już, że dany wątek rozwiązałam bez najmniejszego problemu, pojawiał się zwrot akcji powalający moją teorię na łeb, na szyję. W tej książce nic nie da się przewidzieć! Wątki medyczne są świetnie opisane, widać, że autor zna się na rzeczy.

          Dużym plusem są też świetnie wykreowani bohaterowie, poznajemy życie prywatne policjantów, które nie zawsze jest kolorowe. Detektyw Ross jest specyficzną postacią. Jest arogancki, momentami cyniczny ale zdobył moje uznanie. Uwielbiam jego czarny humor i niezmiernie się cieszę, że występuje też w innych książkach tego autora. Miłym zaskoczeniem było to, że w "Horyzoncie umysłu" nie występują polskie imiona, nazwiska czy miejscowości, które w książkach mnie drażnią.

          Jestem naprawdę miło zaskoczona i trochę mi wstyd z jakim nastawieniem podchodziłam do tej książki (z całego serca przepraszam za to autora). Myślałam, że będą to (mówiąc kolokwialnie) flaki z olejem, a akcji to ja w tej książce na pewno nie znajdę. Przeczytałam może z pięć książek polskich autorów, które za bardzo mi się nie podobały. Może dlatego tak podeszłam do tej pozycji. Finalnie jestem zachwycona, Thomas Arnold śmiało może rywalizować z Tess Gerritsen czy Robinem Cookiem, którzy moim zdaniem są mistrzami thrillera medycznego.

          Koniecznie muszę jeszcze napisać o okładce, która świetnie wpisuje się w klimat książki (szczególnie wieczorami przechodziły mnie ciarki po plecach gdy na nią patrzałam). Wydawnictwo naprawdę się postarało- świetna okładka, wysokiej jakości papier, duża czcionka dzięki której książkę czytało się naprawdę szybko i przyjemnie. 



Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po tę pozycję bo naprawdę jest tego warta! 
"JESTEM NUDZIARĄ" MONIKA SZWAJA

"JESTEM NUDZIARĄ" MONIKA SZWAJA

Ta książka kurzyła się dobre kilka lat na mojej półce i niestety muszę przyznać, że słusznie. Zdecydowanie moimi ulubionymi gatunkami są kryminał, thriller i sensacja, ale nie pogardzę książkami innych gatunków. Chciałam "odpocząć" od kryminałów i przeczytać coś lekkiego, w mojej biblioteczce to była jedyna pozycja. 

MONIKA SZWAJA
"JESTEM NUDZIARĄ"

Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Liczba stron 320


Książka napisana jest w formie pamiętnika głównej bohaterki- Agaty. Jej dotychczasowe nudne życie zmienia się w dniu, w którym musi znaleźć sobie nową pracę. Do tej pory pracowała na uczelni ale bardzo szybko znalazła nową posadę i została nauczycielką języka polskiego w liceum.
Agata była pewna, że nauczanie młodzieży to będzie najgorsze doświadczenie w jej życiu  w końcu nienawidzi dzieci. Ku jej zdziwieniu znalazła wspólny język z uczniami a praca stała się dla niej czystą przyjemnością. Agata małymi krokami zmienia swoją nudną, czarną garderobę. Zaczyna się malować, czego do tej pory nie robiła. Również jej kontakty damsko-męskie nabierają rumieńców.
Zaczęła się spotykać z niezwykle temperamentnym Sławeczkiem oraz Kamilem- tatą jednego z jej uczniów.

Sięgając po tę książkę byłam pełna nadziei. Opis wydawał się całkiem ciekawy jednak szybko się rozczarowałam. Przez pierwsze sto stron walczyłam ze sobą, żeby jej nie odłożyć i sięgnąć po inną książkę. Potem troszkę się rozkręciła ale uwierzcie na słowo, w fotel to ona mnie nie wcisnęła. Po prostu w życiu głównej bohaterki więcej się działo przez co była nieco ciekawsza niż jej początek.
Nie czytam dużo książek polskich autorów głównie ze względu na występujące w nich polskie imiona, nazwiska i miejscowości (mam nadzieję, że nie tylko ja tak mam:)). A w tej książce było ich bardzo dużo- Agatka, Sławeczek, Zdzicha, Basia.. Te zdrobnienia (które w książce występowały prawie na każdym kroku) strasznie mnie irytowały.
Książka napisana jest dość infantylnym językiem, którego ja osobiście bardzo nie lubię.
Na tylnej okładce jest napisane "(...) Zapraszamy do świata kobiecej literatury, pełnego ciepła, humoru i wzruszeń."
Nie wiem gdzie w tej książce był humor (dialogi były tak dziecinne, że wywoływały jedynie irytacje) czy wzruszające momenty.




Osobiście nie polecam. Nie czytałam innych książek tej autorki. Być może trafiłam na jedną ze słabszych pozycji tej autorki, ale nie mam zamiaru przekonać się czy tak właśnie było.


"DAWCA" TESS GERRITSEN

"DAWCA" TESS GERRITSEN


Zabierając się za tę recenzję wpadłam na pomysł by ją trochę urozmaicić. 
Urozmaicić o kilka bardzo ważnych dla mnie kwestii.





TESS GERRITSEN
"DAWCA"

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron 400
Rok wydania 2016

Abby DiMatteo jest młodą absolwentką medycyny, jest na stażu w szpitalu Bayside, który ma jedną z najlepszych ekip transplantologii. 
Potrzebny jest bardzo szybki przeszczep serca dla nastoletniego Joshuy. Serce się znalazło, wszystko było dopięte praktycznie na ostatni guzik gdy do szpitala trafiła Nina Voss. Żona wpływowego milionera również potrzebuje szybko przeszczepu serca. Nastolatek jest wyżej na liście oczekujących jednak decyzją zespołu transplantologów serce ma powędrować do Niny Voss. Abby wraz z dr Chao podejmuję decyzję (wbrew postanowieniom ekipy transplantologicznej) by przeszczepić serce nastolatkowi. Mąż Niny jest wściekły i obiecuje kobietom, że je zniszczy. Vivian Chao musi odejść z pracy a dyrektor szpitala grozi DiMatteo zwolnieniem.
Bardzo szybko lekarze dostają wiadomość, że znalazło się nowe serce dla Pani Voss.
Gdy jeden z lekarzy ekipy transplantologicznej popełnia samobójstwo Abby zaczyna zadawać niewygodne pytania. Wszyscy karzą jej zapomnieć o sprawie, jednak DiMatteo postanawia dokończyć to co zaczęła.

"Dawca" to kolejny świetny thriller medyczny jaki przeczytałam Tess Gerritsen. Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony, nie mogłam się od niej oderwać. A to za sprawą ciekawej fabuły, wartkiej akcji i świetnie wykreowanym bohaterom. "Dawca" jak z resztą każda książka Tess Gerritsen jest napisana niezwykle przystępnym językiem, nie było mowy o nudzie. 
Abby jest niesamowitą osobą. Twardo stąpająca po ziemi, stawiająca zawsze na swoim bez względu na czekające ją konsekwencje. Nie boi się podejmować trudnych decyzji. Autorce bardzo dobrze udało się pokazać jak bezwzględni mogą być ludzi, gdy czegoś bardzo pragną. Zwłaszcza gdy maja pieniądze i mogą zapewnić sobie dosłownie wszystko. 
W książce poruszony jest bardzo ważny temat. Właśnie ten temat mnie zachęcił do napisania czegoś więcej niż tylko recenzji.



Zapewne wśród Was jest dużo osób, które są potencjalnymi dawcami komórek macierzystych (albo Dawcami Przeszczepu lub Zasłużonymi Dawcami Przeszczepu), honorowymi dawcami krwi lub podpisali oświadczenie woli.
Jednak wiele osób w dalszym ciągu ma małą wiedzę na powyższe tematy.
Tematyka książki zachęciła mnie do napisania kilku słów od siebie na temat dawstwa krwi, szpiku czy organów. 

DAWSTWO SZPIKU I KOMÓREK MACIERZYSTYCH
Od kilku lat jestem zarejestrowana jako potencjalny dawca szpiku w DKMS Polska. Rejestracja jest bardzo łatwa- zamawiacie pakiet rejestracyjny na stronie www.dkms.pl, po otrzymaniu pakietu pobieracie wymaz, wypełniacie formularz i odsyłacie (za darmo). Po jakimś czasie dostajecie kartę z imieniem i nazwiskiem oraz swoim numerem. Zarejestrować się mogą osoby pomiędzy 18 a 55 rokiem życia, które ważą minimum 50 kg. W rejestracji nie przeszkadza ciąża (osoba blokowana jest na okres ciąży i 6 miesięcy po), przeziębienie, przyjmowane tabletek antykoncepcyjnych czy antybiotyków.
Gdy znajdzie się Wasz bliźniak genetyczny, zadzwoni do Was ktoś z fundacji z zapytaniem czy podtrzymujecie wolę bycia dawcą. Jeśli tak to zostajecie wysłani w pobliżu Waszego miejsca zamieszkania na pobranie kilku fiolek krwi do badań. Jeżeli po badaniach krwi potwierdzi się, że jesteście w 100% zgodnymi dawcami to DKMS wysyła Was na szczegółowe badania do kliniki, gdzie później nastąpi pobranie komórek macierzystych. Jeśli jesteście zdrowi i nie ma żadnych przeciwwskazań to zazwyczaj 2 tygodnie po szczegółowych badaniach dochodzi do pobrania komórek macierzystych lub szpiku kostnego. 
Pobranie nie jest tak straszne jak wiele osób mówi. Są dwa sposoby pobrania.
1. Pobranie komórek macierzystych z krwi obwodowej
Przed pobraniem Dawca otrzymuje czynnik wzrostu dzięki któremu ilość komórek macierzystych zwiększa się i wydostają się one do krwi obwodowej. W dniu pobrania zakłada się dawcy dwie igły (jedna igła w jedno zgięcie łokciowe). Krew dawcy jest wyprowadzana z jednej reki, następnie trafia do separatora komórek macierzystych, komórki macierzyste zostają w maszynie a nasza krew spływa do żyły w drugiej ręce. Cały zabieg trwa 3-4 godziny. Po zabiegu Dawca może być osłabiony tak jak po pobraniu krwi.
2. Pobieranie szpiku kostnego z talerza kości biodrowej (nie z kręgosłupa!)
Ta metoda stosowana jest rzadziej bo w około 20%. Szpik pobierany jest z talerza kości biodrowej  pod narkozą i trwa około godziny. Szpik regeneruję się w ciągu 2 tygodni. Po zabiegu uczucie w miejscu wkłucia jest takie jakbyśmy uderzyli się o kant stołu. 

Warto dodać, że osoby chore czasami kilkunastokrotnie mają pobierany szpik do badań w trakcie trwania choroby.

W okresie pierwszych dwóch lat po przeszczepie Dawca może skontaktować się z Biorcą, jednak musi zostać zachowana anonimowość. Po tym czasie jeśli obie strony wyrażą chęć spotkania się to fundacja pomoże zorganizować takie spotkanie. 

Jeżeli macie nurtujące Was pytania dotyczące pobierania komórek macierzystych i szpiku kostnego to śmiało piszcie do DKMS, lub do mnie.. postaram się odpowiedzieć oczywiście jeśli moja wiedza będzie wystarczająca. 
Cztery lata temu zorganizowałam Dzień Dawcy, podczas którego zarejestrowało się 51 potencjalnych dawców szpiku. Jakiś czas temu dostałam bardzo miły telefon z DKMS z informacją, że jedna z osób zarejestrowanych w tym dniu oddała swoje komórki macierzyste i tym samym uratowała czyjeś życie. Nie muszę chyba pisać jak bardzo mnie to ucieszyło ❤  


Mam nadzieję, że mój bliźniak genetyczny zawsze będzie zdrowy. Jeśli jednak będzie taka potrzeba to bez wahania oddam mu mój szpik bądź komórki macierzyste. Zachęcam Was wszystkich do rejestrowania się w bazie DKMS. Nas to nic nie kosztuje a możemy uratować czyjeś życie.

Musimy również pamiętać, że kiedyś to my możemy potrzebować pomocy.
POMOŻESZ? 
BO MOŻESZ! 
MASZ TO W GENACH! 


DAWSTWO NARZĄDÓW
Zgodnie z prawem polskim, obowiązuje domniemana zgoda na bycie dawcą, co oznacza, iż w przypadku braku sprzeciwu, uznaje się daną osobę potencjalnym dawcą narządu. Jednak w Polsce jak i na Świecie promuje się noszenie oświadczenia woli, które jest wyrażeniem woli osoby, który taki dokument posiada.
Trzeba stanowczo podkreślić, że oświadczenie woli jest wyłącznie drukiem informacyjnym i jego podpisanie powinno stać się przyczynkiem do dyskusji wśród rodziny, znajomych, przyjaciół by wyrazić swoją wolę oraz chęć oddania narządów po śmierci.
źródło www.dawca.pl
Zespół Dawca.pl przekazuje rzetelną wiedzę na temat dawstwa tkanek, komórek i narządów. Prowadzą kampanie społeczną, by jak najwięcej Polaków dowiedziało się więcej o transplantacji narządów.
Kampanię można wspierać kupując zestaw członka klubu Dawca.pl.
Najtańszy zestaw w skład którego wchodzi oświadczenie woli w formie karty plastikowej z naszymi danymi osobowymi i opaska silikonowa razem z wysyłką kosztuje 10 zł, to naprawdę niewiele a przyłączamy się do promowania i wspierania kampanii. Zamawiając jeden z dostępnych zestawów (są również zestawy z kubkiem, przypinką i opaską z naszą grupą krwi) decydujemy się na pośmiertne oddanie narządów oraz wspieramy tą wspaniałą kampanię.
Według mnie to cudowne, że po śmierci możemy uratować komuś życie.
Oświadczenie woli można również za darmo pobrać ze strony www.dawca.pl
Bądź świadomym dawcą narządów!
Swoje oświadczenie woli z dumą w portfelu już dobre kilka lat.

KRWIODAWSTWO
Staram się oddawać krew gdy tylko mam okazję. Dużo razy zostałam zdyskwalifikowana ze względu na niski poziom hemoglobiny we krwi (taka dyskwalifikacja w moim przypadku trwała za każdym razem 3 miesiące), potem byłam w ciąży a dopiero 6 miesięcy po porodzie można oddać krew. U mnie ten czas minął tydzień temu. W Polsce będę w październiku i mam nadzieję, że uda mi się w końcu znów oddać krew.

Zalet oddawania krwi jest naprawdę wiele. Najważniejsza- ratujemy komuś życie, a przy okazji mamy robione badanie lekarskie i badania krwi. Możemy również poprosić o bezpłatne wyniki badań laboratoryjnych. Krew można oddawać w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa, często również organizowane są akcje wyjazdowe.

Więcej o oddawaniu krwi przeczytacie na stronie www.krwiodawstwo.pl lub obejrzyjcie ten filmik- Film edukacyjny.



Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy może oddać szpik czy krew. Jednak istnieją również inne formy pomocy a mianowicie wspieranie tych kampanii. 

Jeżeli chcesz wesprzeć DKMS:
  • możesz wpłacić dowolną darowiznę na rzecz fundacji tutaj. Rejestracja w bazie jest bezpłatna jednak przebadanie potencjalnego dawcy to koszt 180 zł.
  • możesz zorganizować Dzień Dawcy więcej informacji tutaj.
  • możesz zostać wolontariuszem DKMS, więcej informacji tutaj.
  • możesz skłonić swoich bliskich- rodzinę, przyjaciół by zarejestrowali się w bazie potencjalnych dawców komórek macierzystych. Każda nowa osoba to nowa szansa na uratowanie czyjegoś życia.
  • możesz kupić bransoletkę z puzzlem, który jest logotypem dawców szpiku w butiku stacjonarnym lub internetowym Lilou. Zawieszkę można kupić w wersji pozłacanej lub srebrnej. Do puzzla możesz wybrać kolor sznurka,  rodzaj łańcuszka oraz grawerunek. 20 zł ze sprzedaży każdego puzzla jest przekazane fundacji DKMS. Tutaj możesz kupić swoją bransoletkę. Jest to również idealny pomysł na prezent. Ja swoją dostałam od mojej mamy a raczej od Lenki (mojej córeczki) na Dzień Mamy, ponoć poprosiła babcię o taki prezent dla mnie 💖


Pochwalcie się, kto z Was wspiera powyższe kampanie? 


Copyright © 2014 maobmaze , Blogger